15/04/2026: 12/111
Dzisiaj pochłonęło mnie takie uczucie jak wtedy, kiedy mając 9 lat zdecydowałam się pójść na pierwsze w życiu wagary. Lubiłam szkołę i radziłam sobie w niej bardzo dobrze, tego dnia były akurat wszystkie moje ulubione lekcje, a jednak na ostatnim zakręcie poczułam, że chcę dzisiaj zrobić coś innego. Idąc za głosem serca i pierwszymi podmuchami ciepłego, wiosennego wiatru szłam przez dobrze znany mi krajobraz stworzony przez powtarzalne, szare bloki. Logiczne i wydajne w swojej strukturze. I rozumiałam, że wszystko co najważniejsze dzieje się pomiędzy - że zakwita właśnie jabłoń i jest piękna, że dwie starsze panie zaptrzyjaźniły się na końcu swojej drogi, że w tym jednym miejscu gdzie szare chodnikowe płyty wypycha silny korzeń drzewa ludzie potykają się niemal zawsze, klną, ale później zatrzymują wzrok na chwilę w tym samym punkcie i nawet jeśli nie wszyscy uśmiechają się szczerze i szeroko, to ich oczy zmieniają wyraz.
Pamiętam ten dzień wyraźnie - był ważny.
Z taką samą otwartością i bez założeń i potrzeby porządkowania przyglądam się teraz Tobie. Uśmiecham się szeroko. Zaczynam widzieć.
13 i 14/04/2026: 10 i 11/111
Dwa cięzkie dni i noce i piękny, ważny sen w nagrodę. Czy to podświadomość przemówiła (ha!) tak głośno i wyraźnie, czy coś innego?
Na kolejny poziom idę rozumiejąc, że już czas: z narratora zamienić się w obserwatora. Z twórcy - w odkrywcę. Chaos wprowadzam ja - słowami.
Chęć bycia ciągle reżyserem każdego momentu we własnym życiu ustawia mnie naturalnie w roli aktora. Nie chcę tego. Jestem tym zmęczona.
O rany…
12/04/2026: 9/111
Kompas został wynaleziony przed zegarkiem: może kierunek jest ważniejszy - niż czas?
11/04/2026: 8/111
Szczęśliwie, już jutro dzień 9 (a ten zaraz się kończy).
10/04/2026: 7/111
I minął dzień 6 - niedługo 9 i upragniony 11, kiedy dusza zaczyna odrywać się i startuje - wyżej. Nie mogę się doczekać. Ale najpierw: wszystkie ziemskie sprawki. Ekscytacja. Czy zobaczy zmianę?
08 i 09/04/2026: 5 i 6/111
Po ilu przypadkowych spotkaniach można już zacząć myśleć, że to nie przypadek?
07/04/2026: 4/111
Relating a person to the whole world: that is the meaning of cinema ARCHITECTURE.
06/04/2026: 3/111
Początek dnia trzeciego przyniósł wytęskniony spokój ducha i jasność umysłu.
PS. FRANTASTYCZNY!!!
05/04/2026: 2/111
Drogi Mężu,
wyglądałeś dzisiaj pięknie, przyjechałeś drogim i szybkim samochodem, Twoje oczy były pełne miłości a głos łagodny. Jednak:
nic mnie nie przekona do powrotu, obrałam kurs na planetę JA. Już nas dzielą lata świetlne, dziękuję za wszystko //bez odbioru/
04/04/2026: 1/111
Za dużo szumów w tle, stresów i bałaganu. Nie lubię tej baby którą teraz jestem ale jeszcze dzisiaj pozwalam sobie na to (ostatni raz).
Refleksja: wszystkie te słabe rzeczy mają jedną smutną podstawę - potrzebę, żeby ktoś mnie natychmiast pokochał. Głupi człowiek popełnia te same błędy ciągle - mój wynik to dwa i wystarczy. Wystarczy chwila pauzy i zastanowienia i wychodzi mniej-więcej tak: czeka mnie dużo średnio fajnych rzeczy - rozwód, walka, wyprowadzka. Dobrą przeciwwagę stanowiłyby raczej rzeczy ładne i przyjemne. Emocje zwykle są złym doradcą ale istnieją od tego trzy wyjątki: architektura, sztuka i seks. Reszta póki co musi pozostać w zamrożeniu ponieważ jest to niezdrowe.
Banał - należy w pierwszej kolejności pokochać siebie a nie desperacko szukać tego odbicia w cudzych oczach. Dokończyć rzeczy. Przestać się cofać, kupić nowy kostium kąpielowy i sobie pójść na basen, jechać w podróż do Włoch, oglądać codziennie jeden dobry film, załatwić sprawy spokojnie. Zasługuję na to wszystko. I jeszcze więcej. I to jest droga do prawdziwie dobrego życia (i, oczywiście - dobrej architektury).
PS. Poznaliśmy się z Tatą jak miałam 16 lat. Teraz-zaraz mam 34. Czyli 18! Osiągam w tym roku pełnoletność. Odrobiliśmy sobie z Tatą już całe stracone dziecińswto i czuję się trochę jak nastolatka która marzy o wyprowadzce z ciasnawego domu.